Ile trwa lot do Omanu? Loty oferowane przez Itakę są niestety z międzylądowaniem na Cyprze lub w Turcji. Postój na tankowanie jest około godzinny. Summa summarum cała podróż z Polski do Omanu w jedną stronę trwała około 9 godzin. Czy do Omanu potrzebna jest wiza? Tak, kupujemy ją po przylocie na lotnisku, ale mają wprowadzić Wybierasz się w podróż do egzotycznej Republiki Gambii? Chcesz wiedzieć, jak na miejscu kształtują się ceny podstawowych produktów spożywczych oraz usług? Poniżej przygotowaliśmy dla Ciebie zestawienie cen, dzięki któremu łatwiej przygotujesz się do wyjazdu. Ceny podstawowych produktów w sklepach - litr mleka – 70.00 GMD (1.20 EUR; 1.40 USD; 5.30 PLN), -12 sztuk jajek Przyjmując, że do Albanii wybierasz się z osobą towarzyszącą i wynajmiecie jeden, dwuosobowy pokój w trzygwiazdkowym hotelu, ceny za dobę pobytu wraz ze śniadaniem wahać się będą od 200 do 350 złotych, w zależności od miasta. Jeśli jednak interesuje Cię wyższy standard hotelu, liczyć się musisz także z wyższymi kosztami. Na tą piękną hiszpańską wyspę możemy dostać się z Polski już w 5 -6 godzin! Ile trwa lot na Lanzarote. Sprawdź ile leci się na Lanzarote / iStock.com / Nuture. Sprawdź również ile trwa lot do Hiszpanii. Oferta KAYAK Mix łączy dwa osobne bilety w jedną stronę, gdy taka opcja jest korzystniejsza cenowo od standardowego biletu w obie strony. Loty do Albanii i powrotny do Lublina odbywają się za pośrednictwem dwóch różnych linii lotniczych. Czym są „elastyczne daty” na KAYAK i w jaki sposób pomogą mi znaleźć lot Lublin – Albania? Tu z pomocą przychodzą linie czarterowe. Często zdarza się, że na kilka tygodni, a nawet dni przed planowaną datą wylotu, linie czarterowe wystawiają ofertę lotów do Tirany w bardzo niskich cenach. To szansa dla spóźnialskich na tanie loty do Albanii. Jest jednak ryzyko, że ktoś wykupi najtańsze bilety lotnicze przed nami. . Postaram się przybliżyć Wam naszą standardową trasę, którą pokonujemy na odcinku Polska-Albania. Oczywiście to nasza subiektywna ocena tej trasy. To, jaką drogę do Albanii wybierzemy, zależy od wielu czynników: do jakiej granicy albańskiej planujemy się dostać, czy korzystamy z płatnych dróg, czy też jedziemy niskobudżetowo, oraz czy i gdzie planujemy nocować po drodze. Zakładam, że nie wszyscy mają możliwość nocowania tak jak my, w samochodzie, i wtedy już Polsce możemy sobie takie noclegi zorganizować, np. korzystając z serwisu . Jest to opcja szczególnie przydatna, jeśli podróżujemy z dzieckiem i chcemy wypocząć. Albania oczywiście uznaje polskie prawo jazdy, musimy natomiast posiadać tzw. zieloną kartę wystawianą przez ubezpieczyciela samochodu. Sugeruję również, aby czas podany przez Google Maps traktować z przymrużeniem oka, a nawet dwóch. Jjest on zazwyczaj dużo bardziej optymistyczny, niż pokazuje nam rzeczywistość, gdyż zakłada jazdę bez żadnego zatrzymywania się. Od miejscowości Niś w Serbii, drogi są dobre, chociaż górzyste i kręte, często musimy odstać swoje na granicach, szczególnie jeśli jedziemy w okresie wakacyjnym. Tyle słowem wstępu… Zaczynamy podróż 🙂 We wrześniu wyruszyliśmy, po raz kolejny na południe. Jako że nie planujemy nigdy dokładnego celu podróży, tak i tym razem wszystko wyjaśniło się w trasie. Zamierzaliśmy od razu zjechać do Grecji, ale jednak postanowiliśmy zahaczyć o Albanię. Dopiero w Serbii, czy nawet w Macedonii nam się kierunek 'skrystalizował’. Zacznijmy jednak od początku… Nasza standardowa trasa Polska-Albania Polskę opuszczamy przez przejście graniczne w Barwinku. Jest to bardzo 'dobra’ rozgrzewka przed wyjazdem, bo jeśli damy radę przejechać trasę z Rzeszowa do Barwinka, to damy radę jechać wszędzie na świecie. Oczywiście większość z Was wie, o czym piszę: fotoradary, TIRy, trasy w fatalnym stanie, korki, ponure twarze, osoby w stanie wskazującym prowadzące wężykiem rowery wzdłuż drogi… Takie tam standardowe polskie sprawy. Wyjechaliśmy z Warszawy wieczorem, około 21:00, więc pierwszą noc spędziliśmy na samym przejściu granicznym, po to aby z samego rana optymistycznie ruszyć przez Słowację. Dzieciaki lubią taki rytm, więc staramy sie aby cały team był szczęśliwy i, na ile jest to możliwe, spełniamy ich zachcianki 🙂 Słowacja, standardowo, dość podobna do Polski. W miasteczkach cisza, smutek, cyganie, drogi nie powalają jakością, ale jedzie się jednak nieco lepiej, gdyż jest sporo stromych podjazdów i zjazdów, przez co nie odczuwamy nudy. Naszym jedynym przystankiem jest parking McDonalds w Presov. Nie jadamy śmieciowego jedzenia, ale parking jest dobrym miejscem na śniadanie. Na Słowacji omijamy płatne autostrady, lokalne drogi są dla nas całkiem ok, nie czujemy potrzeby wydawania pieniędzy na winietę na tak krótkim odcinku. Jeśli ktoś miałby ochotę skorzystać po drodze z Lidla i skoczyć po świeże pieczywo, to bardzo proszę. Sklep jest w Presov bezpośrednio przy trasie. Otwieramy wrota naszego samochodu i ludzie z rana przecierają oczy ze zdumienia. Mamy wszystko. Presov, Słowacja. Po sprawnym przejechaniu przez Słowację, jedziemy przez Węgry. Obiektywnie patrząc, Węgry to kraj bardzo miły. Drogi są w porządku, bardzo dużo autostrad w dobrej cenie, ogólnie odczuwalny spokój. Winiety możemy zakupić również przez internet i jest to opcja dla tych, którzy lubią mieć wszystko pod kontrolą 🙂 My zawsze kupujemy winietę na pierwszej stacji benzynowej za granicą (miesiąc jazdy autostradami za ok. 80 zł). Krajobraz za oknem to głównie pola z kukurydzą, dyniami i ze słonecznikami smętnie wiszącymi czarnymi twarzami do dołu. Na Węgrzech byłbym w stanie usnąć za kierownicą nawet w środku dnia: żadnych niebezpiecznych sytuacji, żadnych zagrożeń, brak ostrych zakrętów, zjazdów, pijaków. Zawsze mówię Anecie: „Sorry, kochanie, ale Węgry i Serbia są Twoje”. Oczywiście można sobie zrobić miły odpoczynek w basenach termalnych, które są w wielu miejscowościach, może to być to fajny pomysł na relaks w trasie. Czarna woda termalna w Gyula? Czemu nie 😉 Dynie na Węgrzech. Ostatnio mega atrakcją były dla nas krowy. Tak krowy, majestatyczne, piękne, białe zwierzaki robiły super wrażenie. Tak nas zauroczyły, że zjechaliśmy z drogi, do nich, na małą sesję zdjęciową. Ciekawym widokiem są figurki zrobione z beli siana. Nie wiem dokładnie jaki jest cel tych figurek, ale podejrzewam, że to jakaś tradycja związana z okresem żniw, pożegnaniem lata itd. Czasami, obok tych figur, są jakieś napisy, ale ja znam jedynie języki z rodziny słowiańskich, romańskich i germańskich. Niestety moja styczność z rodziną ugro-fińską jest zerowa. Przejazd przez Węgry jest bezproblemowy. Kilometrów jest sporo, więc trwa to wiele godzin, ale Aneta włącza tempomat i sobie rozmawiamy. Jedyny newralgiczny moment kiedy trzeba uważać jest przez Budapesztem, żeby dobrze zjechać w stronę Szeged. Niestety ponurym momentem jest przekraczanie granicy z Serbią. Biedni celnicy muszą wykonywać rozkazy nałożone im przez państwo, mające na celu odwrócenie uwagi od prawdziwych malwersacji finansowych. Tak, tak, taka jest prawda: podczas gdy piętnuje się przemytnika, który w bagażniku przewozi kilkaset paczek papierosów, to zupełnie przymyka się oko na złodziejstwo na najwyższym szczeblu, w kręgach politycznych powiązanych z korporacjami. Tam 'wyparowują’ miliony dolarów dziennie, a nie z powodu ludzi przewożących papierosy czy alkohol przez granicę. My, na szczęście, mamy dwójkę dzieci i przez te wszystkie lata ani razu nikt nie chciał nas skontrolować. Otwieramy okna, dzieci mówią chórem 'helllooouuuu’ i celnik się uśmiecha i każe od razu jechać. Moglibyśmy w samochodzie schować tuzin pocisków RPG, pięć karabinów i skrzynkę naboi, ale dzieci wszystko załatwią. Mimo wszystko musimy swoje odczekać w kolejce, tylko po to, żeby od razu przejechać, podczas gdy przed nami celnicy każą ludziom opróżniać cały samochód i nawet kamerą zaglądają do zbiornika paliwa. W każdym razie po odczekaniu dłuższej chwili na granicy jedziemy przez Serbię, która nie ma na trasie nic ciekawego do zaoferowania, bo aż do miejscowości Niś nic się nie dzieje. Koszt na bramkach w Serbii to ok 50zł za całą trasę. Przy okazji polecam (a polecam od lat) aplikację MotionX GPS HD na iPada. Jest to bardzo fajna aplikacja do nawigacji, pozwalająca na wgrywanie map i korzystanie w trybie offline. Serbia to dość specyficzny kraj i myślę, że dość ciekawy. Wyraźnie widać różnice pomiędzy północną a południową częścią kraju: północ jest bardziej rozwinięta, bardziej doinwestowana, podczas gdy południe Serbii jest wyraźnie biedniejsze. Takim punktem granicznym są okolice Niś, bo w tym mieście kończy się autostrada (choć rozbudowują ją dalej) i zaczynają się kręte drogi, ale też piękne, górzyste krajobrazy. Niewątpliwie Serbia jest krajem trochę zapomnianym, pozostawionym na uboczu, pomimo bycia w samym centrum południowej Europy. Niestety nawet pomimo autostrad, podróż przez Serbię trwa długo, zwłaszcza gdy zatrzymujemy się na śniadanka, moją kawę, podobiadki, kolejną moją kawę, obiad, wspólną kawę, kolację itd. Śpimy więc kolejną noc niedaleko miasta Niś. Serbowie chyba odżywiają się zdrowo albo też nie dają się imperialistycznej machinie. Są trzy McDonaldy: dwa w Belgradzie a jeden na środku autostrady. Stąd też uroczy szyld reklamujący 'restaurację’ odległą o ponad 140km. Warto kiedyś zbadać Serbię, ale póki co dzieci mają spore parcie na wodę, więc zwiedzanie krajów bez dostępu do ciepłego morza ciężko upchnąć w plan podróży. Kierujemy się więc przez kolejne przejście graniczne w stronę Macedonii. Macedonia to niewielki kraj, ale bardzo przyjazny. Dotychczas głównie byliśmy przez Macedonię przejazdem, ale zdecydowanie da się wyczuć południowy klimat, serdeczność ludzi, a nawet trochę egzotyki: w końcu usłyszeć w Europie nawoływania muezzinów to sytuacja dość nietypowa, a w obliczu odbywającej się ekspansji islamu na Europę, może nawet budzić niepokój. My jednak wiemy, że serdeczność ludzi zwycięża, więc czujemy się fantastycznie. Koszt przejazdu przez ten kraj to ok 15zł. DANIE GŁÓWNE: ALBANIA Granicę tę przekraczamy już po raz kolejny w życiu, więc nie ma zaskoczenia, nie ma niespodzianek, lecz jest radość, spokój, jakby się wkładało stare domowe bambosze i siadało przed własnym kominkiem. Albania nas wciągnęła, przyciagnęła, wracamy tutaj z uśmiechem i myślą ufff „prawie jak w domu” Tablica zaraz za granicą z Albanią, od strony jeziora Ohrid Albania zawsze mnie przepełnia spokojem i pełnym relaksem wynikającym z faktu, że nie dotarła tu jeszcze (but coming soon) europejska biurokracja i tzw. zachodni styl życia. Bo czymże jest obecnie ten zachodni styl, jeśli nie jedynie zbiorem zakazów? Tu się nie zatrzymuj, tu nie parkuj, tu korzystaj z parkometru, nie skręcaj w lewo, nie zawracaj, nie śpij na plaży, nie przyspieszaj, nie zwalniaj, nie trąb… No i na wszystkie te czynności jest odpowiedni cennik, nazywany eufemistycznie taryfikatorem. Większość z nas/Was była w Londynie, Warszawie, Lublinie, Paryżu lub Gdańsku i doskonale wiemy, że pełna inwigilacja i przepisy ingerujące w każdą sferę życia wcale nie czynią ludzi szczęśliwszymi i wcale nie zmniejszają przestępczości. W Albanii wiele przepisów to teoria, zwłaszcza zasady ruchu drogowego, a mimo wszystko stłuczek nie ma i nikt się na nikogo nie wydziera. Po prostu wystarczy nie być chamem i wtedy wolno wszystko. Jadąc samochodem w Tiranie czy Vlore czuję się spokojniej niż w Warszawie pomimo tego, że każdy jedzie, jak chce. Jako że jechaliśmy tym razem ze znajomymi, którzy chcieli pod naszą opieką wdrożyć się w drobny survival, to musieliśmy dość szybko przemieścić się nad morze. Wynika to z tego, że dla nas sama podróż to już wakacje: śpiewanie w samochodzie, zimne łokcie poza karoserią, ścinanie zakrętów i zabawa. Dla naszych znajomych pierwszy taki wyjazd z pewnością był stresem, więc chcieliśmy aby jak najszybciej mogli się zrelaksować. No i wieźliśmy ze sobą dzieci, które chciały już zacząć się bawić. Dzieciakom jednak niewiele trzeba, aby poczuć radość. Dzieciaki grają w piłkę z lokalesami, gdzieś w okolicy Elbasan. Znajomość języka nie jest potrzebna, wystarczy body language i dziecięcy instynkt. Podczas gdy dzieci wypełniają czas zabawą, my zajmujemy się przygotowaniem posiłku. Aneta gotuje, ja pomagam, głównie patrząc i zabawiając rozmową. Jadamy, zawsze świeże warzywa, owoce. Nie uznajemy zupek z torebki, polepszaczy smaku, konserw i innych pseudo-posiłków robionych w fabryce. Z tego też względu każdy posiłek to pełne gotowanie, bez żartów i półśrodków. Każdego dnia. Specjalnie do zdjęcia udaję, że też przydaję się podczas gotowania. Choć tym razem robię kawę, jedyne co umiem oprócz gotowania wody. Na albańskich drogach jest wszystko, ale nie przeszkadza to wcale, gdyż drogi są szerokie, a asfalt w doskonałym stanie. Dlatego też pobocze żyje własnym życiem i jest to urocze. Kolejni spacerowicze wzdłuż drogi. Ledwo przeszli z jednej strony na drugą. Skoro przez wiele lat nie było tu drogi to dlaczego mieliby i teraz zmieniać swoje dawne trasy spacerów? Kolejne zdjęcie oddające przydrożny klimat. Jadę autostradą, więc szybko (stąd poruszone zdjęcie) a na poboczu supermarkety. Znak nie kłamie, jestem na autostradzie. Pod wieczór dotarliśmy do Vlore a tam tłok, mnóstwo samochodów a za nami znajomi, którzy nie oddalali się nawet o metr. Do takiego natężenia ruchu trzeba po prostu się przyzwyczaić, choć pewnie łatwiej przywyknąć w trzytonowym samochodzie terenowym: w Albanii na drogach obowiązuje prawo morskie, gdzie większy 'statek’ ma zawsze rację. Podsumowując Albania to bardzo przyjazny kraj, warto przyjechać tutaj, zanim komercja zacznie zaglądać zza każdego rogu. Trasa jest względnie prosta, momentami monotonna, ale my nigdy nie pokonujemy jej na wariata i w dzikim tempie. Nie śpieszymy się z punktu A do punktu B, bo przygoda zaczyna sie już w momencie, jak wsiadamy do samochodu, a nie jak z niego wysiadamy. Dlatego też nie jesteśmy idealnym wyznacznikiem dla osób szybko przemieszczających się. Tak czy inaczej, mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłem i dodałem odwagi, żeby ruszyć w trasę. Pamiętajmy, że od serbskiej miejscowości Niś musimy wzmożyc naszą czujność za kierownicą, ponieważ zaczyna się górzysty teren. Albania również jest w większości górzysta, dlatego należy mieć to na uwadze, planując swoją podróż. To piękny kraj i jestem pewien, że każdy znajdzie coś dla siebie, my wracamy od lat i wciąż nam mało 🙂 ULUBIONE AlbaniaPolskaX Szacunkowy czas lotu bezpośredniego z Albania do Polska wynosi 2h 4min i uzależniony jest od odległości między konkretnymi lotniskami. Zobacz szczegóły (nie uwzględnia czasu potrzebnego na start i lądowanie samolotu około 30 min) Liczba połączeń: 10 POŁĄCZENIA LOTNICZE Z ALBANIA DO POLSKA NAJPOPULARNIEJSZE Tirana (Albania) - Rzeszów (Polska) 1h 44min Zobacz szczegóły » Tirana (Albania) - Kraków (Polska) 1h 43min Zobacz szczegóły » Tirana (Albania) - Bydgoszcz (Polska) 2h 9min Zobacz szczegóły » Tirana (Albania) - Warszawa (Polska) 3h 10min Zobacz szczegóły » Tirana (Albania) - Katowice (Polska) 1h 45min Zobacz szczegóły » Tirana (Albania) - Wrocław (Polska) 1h 53min Zobacz szczegóły » Tirana (Albania) - Poznań (Polska) 2h 4min Zobacz szczegóły » Tirana (Albania) - Łódź (Polska) 1h 57min Zobacz szczegóły » Tirana (Albania) - Gdańsk (Polska) 2h 19min Zobacz szczegóły » Tirana (Albania) - Lublin (Polska) 1h 54min Zobacz szczegóły » KOMENTARZE Wpisz wynik działania: 4*2 = Nikt jeszcze nie skomentował, bądź pierwszy! Planując wyjazd do Albanii, na pewno dotrzecie do punktu, w którym trzeba będzie się zastanowić nad tym – jak tam dotrzeć. Według różnych obliczeń i rozeznania w sieci internetowej, najlepszym środkiem transportu będzie własne auto. Nie dość, że sami zadecydujemy o której i jaką trasą ruszymy na Bałkany, to jeszcze będziemy mogli zrobić tyle przystanków po drodze, ile będzie nam potrzebne. Podziwiając przy okazji mijane krajobrazy. Jazda własnym samochodem do Albanii to wolność i swoboda, jednak trzeba liczyć się z dość długim czasem przejazdu – wszak to średnio 2000 kilometrów do pokonania. Warto więc, nie brać takiej trasy na jeden raz i zaplanować po drodze jakiś nocleg. Mamy dla Ciebie same konkrety! Dokumenty, trasy i mapy! Dokumenty potrzebne do wjazdu do Albanii Jakie dokumenty zabrać do Albanii Mimo iż Albania nie jest w Unii Europejskiej, ani w Schengen, to obywatele Polscy mogą od 2009 roku wjechać na jej teren po okazaniu dowodu osobistego. Oprócz tego kierowca musi mieć ważne prawo jazdy i dowód rejestracyjny, co jest wszakże ogólnie panującą normą. Jeśli chodzi o ubezpieczenie to trzeba mieć wykupioną Zieloną Kartę. Nie obowiązuje ona jedynie w Kosowie, więc jeśli jedziemy akurat taką trasą, trzeba będzie tam wykupić dodatkowe ubezpieczenie. Warto też wiedzieć, że w przypadku kiedy podróżujemy pożyczonym autem, musimy także posiadać upoważnienie (wydane w języku angielskim przez notariusza) od właściciela pojazdu. Niby w Albanii nie ma opłat za korzystanie z dróg, jednak wjeżdżając na jej teren dostajemy zaświadczenie, które pokazujemy przy wyjeździe i wówczas należy uiścić zapłatę 1 euro za każdą dobę pobytu, dla samochodów poniżej 7 miejsc siedzących. Dla większych aut opłata ta wyniesie dwa euro. Zanim wyruszysz w podróż upewnij się, że masz aktualne ubezpieczenie Ubezpieczenie turystyczne Polisa turystyczna tańsza nawet o 50%. Sprawdź promocje! Ubezpieczenie OC / AC Ubezpiecz samochód bez wychodzenia z domu. Nawet do 50% taniej! Teraz najważniejsze: Trasy dojazdu samochodem do Albanii Ilość kilometrów jest oczywiście uzależniona od tego z jakiego miasta w Polsce startujemy. Wiadomo, że południowa część naszego kraju będzie ich miała nieco mniej na liczniku. Wybór najlepszej samochodowej trasy do Albanii, to oprócz miejsca startowego, na naszą podróż będzie miał wpływ także punkt docelowy oraz to czy zamierzamy korzystać z płatnych dróg, czy raczej je omijać szerokim łukiem. Co ciekawe nie zawsze wybór płatnych autostrad będzie gwarancją najszybszego dotarcia do celu. Wszędzie zdarzają się korki. Warto wziąć to pod uwagę planując finalną datę dojazdu do celu. Najlepsza trasa samochodowa do Albanii Pod uwagę należy wziąć także kolejki na granicach – szczególnie w sezonie i w weekendy. Niektórzy tak układają plan trasy, by strategiczne przejścia graniczne pokonywać nocą. Zawsze jest to jakiś pomysł, by nie stać zbyt długo na granicy. Oprócz tego niektóre drogi mogą być w remoncie, inne z kolei są kręte i niebezpieczne (np. te w górach), więc ich pokonanie zajmie więcej czasu, niż to Google Maps, czy inny nawigator przewiduje. Promocje na wczasy i wakacje w Albanii Porównaj ceny wycieczek i oferty biur podróży: Oto dwa sztandarowe sposoby na to by dobrze zaplanować wyjazd do Albanii własnym samochodem: 1. Najpopularniejszą trasą przejazdową z Polski do Albanii jest zapewne: Słowacja – Węgry – Serbia – Macedonia – Albania Podana wyżej trasa prowadzi kolejno przez następujące miasta: Bratysława – Budapeszt Roszke – Novi Sad Belgrad – Nisz Skopje – Ochrid Elbasan – Tirana Poniżej dokładna mapa przejazdu samochodem z Polski do Albanii według powyższego planu: W tym przypadku trzeba wykupić winiety na Słowacji i na Węgrzech. Inna opcja to zaznaczenie na samochodowej nawigacji GPS znacznika – unikaj opłat. Wówczas poprowadzi ona nasz samochód przez boczne, niepłatne drogi. Wybór należy do Was – możemy wybrać trasę szybką, tanią lub najkrótszą! Podczas pokonywania akurat tej trasy mamy szanse zatrzymać się na nocleg w okolicach Budapesztu. W Serbii kierujemy się na Belgrad, z kolei w Macedonii możemy zahaczyć o bardzo ładną okolicę jeziora Ochrydzkiego. Stamtąd udajemy się przez Elbasan wprost do Albanii. 2. Inną trasą samochodową do Albanii jest przejazd przez: Słowację – Węgry – Chorwację – Bośnię i Hercegowinę – Czarnogórę aż do Albanii Żylina – Komarno, Szekesfehevar – Osijek, Sarajevo – Podgorica, Szkodra Tak na mapie prezentuje się ta alternatywna droga do Albanii: W porównaniu do pierwszej trasy Polska Albania, droga ta jest o około 150 kilometrów krótsza, jednak niektóre górskie odcinki sprawiają, że wcale nie szybsza. Trzeba się także liczyć z opłatami na autostradach. W tej koncepcji na naszą podróż, warto uwzględnić przystanek w okolicach rzeki Tary, gdzie podziwiać można jeden z najgłębszych kanionów Europy. Można też kombinować dojazd własny do Albanii od strony greckiej, czy przejeżdżać przez Kosowo (paszport) lub kompletnie jechać krajoznawczo – wzdłuż chorwackiego wybrzeża. Wszystko jest do zrobienia, w zależności od chęci, ilości czasu, no i przede wszystkim pieniędzy. Mapa Albanii Teraz kiedy już wiesz jak dojechać samochodem do Albanii skorzystaj z poniższej mapy i sprawdź lokalizacje najatrakcyjniejszych miejsc na wakacje w Albanii. Zobacz także jak wygląda planowana i obecna sieć autostrad w Alabanii na bazie serwisu Wikipedia. Warto zajrzeć też na oficjalną stronę Albanii gdzie opisany szczegółowo został cały transport w kraju. Wygląda to bardzo obiecująco. A teraz obiecana wcześniej mapa Albanii: Życzymy udanych wakacje w Albanii i bezpiecznej drogi! Dajcie znać w komentarzach jaką trasą Wy dostajecie się z Polski do Albanii.

ile trwa lot do albanii